INFORMACJA ALARMOWA

INFORMACJA ALARMOWA

INFORMACJA ALARMOWA

Ładna pani pogodynka nagle urwała zdanie w połowie. Ekran się zaciemnił. Tomasz pokręcił ze zdenerwowania głową. Cholera, muszę zadzwonić do tych z kablówki, bo to już drugi raz w tym tygodniu. Westchnął i odłożył miskę popcornu. Po pogodzie miały lecieć Gwiezdne Wojny. Spojrzał na zegarek. Jeszcze może zdąży wpaść do wypożyczalni albo najwyżej poogląda głupoty w internecie.

Ekran rozjaśnił się na moment. Na środku pojawił się pasek z wielkimi literami.

INFORMACJA ALARMOWA

TO NIE ĆWICZENIA

Tomasz jęknął. Jeszcze brakowało jakiejś informacji o powodzi. No cóż, deszcz padał od kilku dni. Dzisiaj dzwonili od niego z roboty, że nawet nie ma sensu otwierać sklepu, bo droga zalana.

PROSZĘ ZARYGLOWAĆ DRZWI I ZASŁONIĆ OKNA

Że co? Uszczelnić, to jeszcze zrozumiałe, bo faktycznie mogło zalać jakieś domy. Ale zaryglować?

NIE PATRZEĆ W OKNA. ZACIEMNIĆ POMIESZCZENIA. NIE ODPOWIADAĆ NA HAŁASY. ZACHOWAĆ SPOKÓJ.

Poczuł, jak drętwieją mu palce. Przełknął ślinę. To jakaś głupia reklama, jakiś żart, czy co? Wstał. Podszedł do okna. W sąsiednim bloku ludzie zaczęli gasić światła w pokojach. Mężczyzna próbował dojrzeć, czy jest jakiś ruch na ulicy, ale zgodnie z jego przypuszczeniem, nikogo nie zobaczył. Okropnie lało.

Latarnie zaczęły migać, by po chwili pogrążyć drogę w ciemnościach. W bloku naprzeciwko nikt nie miał włączonych lamp. Jakby prąd odcięto. Tomasz spojrzał na telewizor. Ekran nakazywał: ZARYGLOWAĆ DRZWI. NIE OTWIERAĆ NIKOMU. WYŁĄCZYĆ URZĄDZENIA ELEKTRONICZNE.

Oddech mu przyspieszył. Na skroni spłynęła kropla potu.

Usłyszał czyjeś kroki. To z korytarza, pomyślał. Chryste, czy ja przekręciłem klucz?

Z głębi przedpokoju wydobył się odgłos skrzypiących drzwi.