...

Marząc

...

karmazynowa tęcza onieśmiela mnie jak spadające gwiazdy
czarny czcigodny kot podąża cudnym szlakiem Herkulesa
w oddali tli się blady ognik

barwy księżyców zwiastują spełnienie bytu
oczarowanie ma nieziemską wiewiórczą moc

tylko tęsknota jest centrum mej złotawej egzystencji
rozgania dzikie odyńce w ciemnym gaju
gdzie tańczą urokliwe i odważne nimfy