Świat wokół nas

Świat wokół nas

Świat wokół nas

                            Świat wokół nas

 

 

                   Wczoraj było wczoraj, dzisiaj moknie słońce,

                   Szansa będzie jutro,

                   List leży w szufladzie, prosi mnie o folię,

                   By więcej nie żółknąć,

                   TV daje chałę, zaraz zjem pilota,

                   Bo nie mogę zdzierżyć,

                   W lustrze widzę gębę, dam jej jeszcze szansę,

                   By mogła zwyciężyć.

 

                   Na ulicy człowiek chwyta dziś sens życia,

                   Język mu się plącze,

                   Wiem to przyjacielu, lepiej być myśliwym,

                   Niż byle zającem,

                   Łobuz tuż za rogiem krzyczy, że jest chojrak,

                   Więc dostaje w zęby,

                   Zaraz go podnoszę, otrzepuję z błota,       

                   By się nie przeziębił.

 

                   Drogi na rozstajach kłócą się zawzięcie,

                   Która najważniejsza,

                   Więc stary wędrowiec nie wie gdzie podążyć,

                   Chyba tu zamieszka,

                   Baba na straganie wciąż jęzorem miele,

                   Aż mi więdną uszy,

                   Ludzka obojętność spaceruje obok,

                   Nic jej dziś nie wzruszy.

 

                   Księżyc pragnie dostać kilka dni urlopu,

                   Skryłby się gdzieś w chmurach,

                   Nikt by go nie budził wierszem czy muzyką

                   W molach, albo w durach,

                   Bóg ze Swej Stolicy martwi się o ludzi

                   I pełen refleksji

                   Zadaje pytanie: gdzie jest wasza miłość,

                   Skąd tyle agresji?