Pies

Pies

Pies

Zacząłem bać się swojego psa,
gdy skończyłem osiemnaście lat.

Niechcący spuściłem go ze smyczy.

Nie wychodzę na podwórko -
wiem, że czai się za krzakiem.

Pogryzł bliźniego i zakopał dekalog,
ale to mało ważne;
najgorsze, że mnie widzi
przez szparę w czerwonych drzwiach.

Nie urodziłem się Konfucjuszem
i nie wierzę, że każdy pies jest z natury dobry -
bo kiedyś biegały po lasach ich dzikie myśli,
a było to zanim nastał ogień...

Stało się - pies zagryzł sąsiada.
Może teraz go wreszcie uśpię?