fabryka kawy

FABRYKA KAWY

fabryka kawy

Fabryka Kawy stała zupełnie samotna od kilku stuleci. Nikt tamtędy nie przechodził. Droga prowadząca do niej dawno zarosła wielkimi drzewami i zupełnie nieznaczącymi krzakami. Samochód nie przejechałby przez rozmyte resztki asfaltu, a nie został żaden samolot, który by mógł wzbić się w powietrze i przelecieć nad Brązową Fabryką.

Nie posiadała drzwi ani okien, jednak to nie przeszkadzało jej w niczym szczególnym. Produkcja szła pełną parą, na co wskazywały nieustanne kłęby dymu wydobywające się z fabrycznego komina. Produkowała różne rzeczy, w zależności od piętra i poziomu. Mówiono, że ma ich nawet czterdzieści pod powierzchnią gruntu, ale nikt nie miał na to żadnych dowodów.

Tylko parter posiadał rampę, przez którą mechaniczne dźwignie układały gotowe produkty. Wśród nich znajdowały się między innymi krzesła, lalki, maszyny do uboju zwierząt i ludzi, nagrobki bez nazwisk oraz nowoczesne ekspresy do kawy.

Główny budynek łączył się z dwiema wysokimi na kilka kilometrów kadziami wypełnionymi bulgoczącą kawą. Zasilane węglem i metanem, pochodzącym ze zwłok, ostrza i tryby preparowały ziarna w sposób zupełnie oryginalny – niestety nie znano nikogo, kto próbowałby tego napoju, gdyż ludzie wyprodukowani na wyższych piętrach niedługo po narodzinach ustawiani byli na taśmach i tak mechanizm transportował noworodki bezpośrednio do sporego kompostownika, by zasilać produktami rozpadu mięsa resztę urządzeń.

Fabryka pracowała na bardzo wysokich obrotach, co było znakiem czasów świetności budowniczych. Plotki głoszą, że budynek sam się zbudował, jednak jak to zwykle ma się z plotkami, należy je włożyć między bajki i skupić się na zaletach nowoczesnej produkcji, jaką przez tysiące lat dawała Fabryka Kawy.