Mikrodzień

Skazany

Mikrodzień

 Budzi się, oszołomiony, nie zdając sobie sprawy, gdzie jest i jak się tu znalazł. Czyjeś ręce zaciskają się boleśnie na jego gardle, ktoś w obleśny sposób liże go po szyi i zdziera z niego spodnie. Kiedy otwiera oczy, narasta w nim przerażenie – widzi wykrzywioną w grymasie podniecenia, tępą twarz, ściekające po czole napastnika kropelki potu, zaróżowione policzki. Próbuje się bronić, drapać, gryźć i bić, lecz na nic to. Przenikliwy ból, promieniujący od lędźwi, niemal rozrywa jego ciało, a on może tylko płakać, gdy napastnik okłada go pięściami, czerpiąc z tego zwyrodniałego zbliżenia dziką satysfakcję.

 Młody prezenter stoi na podwyższeniu, uśmiechając się do gapiów i kamer. Obok niego znajduje się fotel, do którego pasami przypięto skazańca. Z podstawy czaszki nieprzytomnego mężczyzny prowadzi niepozorny kabelek, podpięty do tableta za oparciem krzesła. 
 – Oczywiście w urządzeniach nowszej generacji są już łącza bezprzewodowe – uśmiecha się prezenter, ukazując białe zęby. – W każdym razie dzięki technologii zapisywania wspomnień możemy nie tylko ustalić przebieg wydarzeń, chociażby w sądzie czy ubezpieczalni, ale też przykładnie i nieuchronnie ukarać sprawców najbrutalniejszych przestępstw. Zapamiętajcie państwo ten widok, oto gwałciciel i morderca minuta po minucie, co dzień na nowo, przeżywa ostatnie chwile swojej ofiary. Patrzycie państwo na świt nowej ery karnistyki! Ksawery Wojta, Wiadomości. 
 Tu i tam rozlegają się oklaski rozentuzjazmowanego tłumu. W ogólnie panującej euforii nikt nie zauważa pojedynczej łzy, spływającej po policzku zbrodniarza.