Nowy zakup

Nowy zakup

Nowy zakup

- Z tego, co pamiętam, miałeś kupić motocykl. Może wytłumaczysz mi, jak się to skończyło lodówką. Nie to, żebym oceniał, pytam z czystej ciekawości. No wiesz - wcale nie uważam, że wyskrobałeś se wygodną dziurkę pod pantoflem i że całymi dnami tam siedzisz - Szymon uśmiechnął się złośliwie.

- Aśka się uparła, że najpierw mieszkanie, potem moje przyjemności. Ale wejdź i zobacz to cudo, potem będziesz komentował.

Jarek otworzył drzwi do mieszkania i wpuścił przyjaciela przodem. Ten ściągnął buty i skierował się prosto do kuchni. Kiedy stanął w jej progu, gwizdnął z wrażenia.

- Toż to potwór! Zajmuje prawie całą ścianę!

Jarek stanął dumnie naprzeciwko nowego nabytku.

- Kolor burgundowy, prawdziwy lakier, nie jakaś chińska farbka; uchwyty i wykończenia chromowane. Kostkarka do lodu, boczne drzwiczki specjalnie na browarki, a tu – wskazał palcem – wbudowany otwieracz do butelek. Istne Ferrari wśród lodówek, Bugatti chłodzenia i Ducati między agregatorami.

Szymon faktycznie był pod wrażeniem: otwierał i zamykał drzwiczki, bezwiednie przesuwał dłonią po błyszczącej chromem dziewięcioguzikowej klawiaturze. W końcu natrafił palcami na owalny otwór - jego ścianki musiały być wyłożone jakimś delikatnym sylikonem, bardzo przyjemnym w dotyku.

- I ile ci powiedzieli za to cudo?

- Piętnaście tysięcy.

- Ile?! – prychnął z niedowierzaniem. - Jak by mi ktoś powiedział, że mam tyle zapłacić za lodówkę, to musiałaby robić loda, żebym się zgodził!

Jarek westchnął i wymownie spojrzał na dłoń kolegi.

- Sprzedawcy powiedziałem to samo.

Szymon błyskawicznie wyjął palce z owalnego otworu, i postanowił już nigdy nie wracać do tematu.