Część 1; tulpa Agrypina

Z pamiętników istot pazernych

Część 1; tulpa Agrypina

Nazywam się Agrypina. Jestem Tulpą.

To sto trzydziesty siódmy dzień.

Na stoliczku nocnym leżał jej dowód osobisty; Celestyna Krawke, urodzona we Wrocławiu dokładnie 47 lat temu. Bezdzietna, niezamężna, samotna i odrobinę zgryźliwa.

Takie lubię najbardziej. Nie mają do kogo się odezwać, więc mnie nie zaniedbują i oddają po skraweczku swojej osobowości. Na początku nawet się przyjaźnimy, ale jestem egoistką i zżera mnie mojej tulpiej natury zazdrość, więc je wygryzam. Zwykle idzie bardzo łatwo, nie stawiają oporu.

Z Celestyną było jednak odrobinę inaczej, gdyż kobieta ta specjalizuje się w wyszywankach. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo ściegi mogą wpływać na charakter człowieka i regularnie podbudowywać jego poczucie własnej wartości. Wręcz zadziwia mnie jej zapał do nawlekania nici na igły i radość z wkłuwania ich w świeży, czysty materiał.

Stworzyła mnie jakieś cztery i pół miesiąca temu, wykreowała sobie zwierzątko, tak jej się przynajmniej wydawało. Jednakże ja przejęłam całą jej apodyktyczność, cynizm i ignorancję. Teraz sama jest swoim demonem, "ja" to tylko pokrowiec do całej tej wywłoki. Gdybym jeszcze miała ciało...

Ciekawe, ile ze mną (sobą) jeszcze wytrzyma. Mam nadzieję, że zabierze mnie kiedyś na wakacje, żebym mogła jeszcze bardziej się rozwinąć; może zorganizujemy warsztaty dbania o tulpy? Jest(eśmy) w tym niezłe!

Chwileczkę, co się dzieje? Gdzie zabierają Celestynę, na lotnisko? Słyszę jakieś syreny... Cóż, cokolwiek by się nie działo, pamiętaj, oczy szeroko zamknięte!