Somnifobia #mikrodzień

Somnifobia i inne mikrohistorie

Somnifobia #mikrodzień

─ Nie martw się. Wkrótce weźmiemy ślub i wszystko się ułoży.

Piękna, długowłosa dziewczyna siedziała na łóżku, trzęsąc się jak osika. Nie zwracała uwagi na fakt, że gniecie drogą, purpurową narzutę.

 Jej narzeczony przykucnął na marmurowej posadzce u rzeźbionego wezgłowia mebla. Starał się ją uspokoić.

─ Wiele przeszłaś. Dzisiejszy ranek... To musiał być dla ciebie szok. Połóż się, odpocznij.

Młoda kobieta, która za dnia tryskała optymizmem i z uśmiechem planowała ich wspólną przyszłość, po zmroku zmieniła się nie do poznania. Wpatrywała się w przestrzeń niewidzącym wzrokiem. Obgryzała paznokcie. Rwała włosy z głowy. Płakała.

─ Jesteś tu bezpieczna. Rano przygotują dla nas wspaniałe śniadanie, a potem...

─ Nie wiesz jak to jest! ─ krzyknęła ze złością.

Wiedziała, że narzeczony stara się pomóc, że zrobi wszystko, żeby była szczęśliwa. Już bardzo wiele mu zawdzięczała, ale zdawała sobie sprawę z tego, że nie mógł zrozumieć lęków, które uwiły sobie gniazdo głęboko w jej umyśle. Nawet ogień uczuć, które do niego żywiła, nie był w stanie wykurzyć rosnącej w niej fobii.

─ Teraz mamy siebie i niczego nie musisz się już bać. W zamku mojego ojca nic ci nie grozi.

─ Nic nie rozumiesz, Książę.  A jeśli znowu nie obudzę się przez sto lat? ─ zapytała wciąż roztrzęsiona Śpiąca Królewna.

Pierwszy dzień po zdjęciu klątwy dobiegał końca.

Łup! #mikrokawa