Ostatni gasi świało

Ostatni gasi światło

Ostatni gasi świało

Koniec świata nastąpił w poniedziałek.

Wiem, że zabrzmi to głupio, ale z początku czułem żal, że doktor Pasteur nie mógł poczekać z apokalipsą do piątku. Mielibyśmy przynajmniej ostatni weekend zabawy – ostatnie dwa dni szaleństwa bez hamulców, bez żalu i kaca moralnego.

Szaleństwa, po którym ostatni gasi światło.

Ale doktor miał inne plany, więc skończył świat w poniedziałek.

 

Wiecie, w jaki sposób przygotowuje się kawę? Jaką drogą pokonuje, zanim dostaniecie do rąk kubek z gorącym napojem? Czarne ziarno to w rzeczywistości nasiono, które musi zostać zebrane, przetworzone, przesuszone oraz sfrezowane. Po wysuszeniu, paleniu i zmieleniu jest używane do parzenia. Proste. Przeciętny Europejczyk wypija cztery filiżanki kawy dziennie. To sto sześćdziesiąt litrów na rok! W skali Ziemi to czterysta miliardów filiżanek. Rozumiecie, czterysta miliardów!

Gdyby się nad tym zastanowić, to fakt, że nikt wcześniej nie wykorzystał kawy, jako narzędzia masowej zagłady jest niepojęty.

Doktor Pasteur był człowiekiem sprzeczności – ekologiem wierzącym w ideę depopulacji, zajmującym się modyfikowaniem genetycznym roślin. W szczególności interesowały go krzewy kawowca. Chciał ułatwić ich sadzenie, skrócić wegetację, zintensyfikować rozkwit. Umożliwić hodowlę poza strefą Coffee Belt. Zwiększyć dostępność produktu, na którego zapotrzebowanie zbliżało się do granic możliwości produkcyjnych.

Ale doktor ostatecznie zmodyfikował coś innego. Coś gorszego.

Właściwości samej kofeiny.

 

Dzisiaj mija czternasty dzien bez snu. Czternasty dzień bezsennośc. Jestem zbyt zmęczony, żeby pisać dalej. Zbyt zmęczony, żeby myśelć. Klawiatura rozmazuje się przed oczasmi i nawetn ie jestm pewien czy napisałem to wszystko, co chciałem. Co hciałem napisać… Nie pamiętam, co chciał napisać… Jestem ostatni. Próbowaliśmy znaleźć lekarastwo. Chcieliś… Chcieliśmy…

Zasnąćcccccccccccccccccccccccccccc